Gdybym była różą, wychodowałabym sobie jeszcze więcej kolców

[…] Czym ja jestem? –Pomyślała sobie róża.
-Rosnę z chwastami na jednej ziemi. Nie jestem od nich lepsza. Ludzie mówią, że mój zapach jest słodki, ale ja czuję gorycz. Bo co ja komu dałam? Czy komuś żyje się lepiej z mojego powodu? – westchnęła. Łzy niczym poranna rosa dodawały jej uroku.

-Jaki jest sens mojego istnienia? Zdarza się, że ranię ludzi, w obronie własnej. Kolce zadają czasami rany. Ale to tylko świadczy o mojej bezbronności – zapłakała cichutko. Bo utraciła poczucie bezpieczeństwa . Dawniej ogrodnik troszczył się o nią lepiej – poświęcał jej więcej czasu, potrafił pokazać jej, że jest dla niego najpiękniejsza i zależy mu, by czuła się szczęśliwa. Nie potrzebowała dużo – nie chciała drogich specyfików, czy majestatycznej szklarni. Szczęście dawał jej jednak szept ogrodnika, zapewnienia, że jest najwspanialsza, i nigdy nie zapomni, by ją podlać.

- Wcześniej miałam cel. Teraz trochę się pogubiłam, straciłam go z oczu. Albo po prostu stracił dla mnie na znaczeniu… – ogarnął ją najpierw ogromny smutek, a wkrótce przerodził się w złość.

-Byłam naiwna. Żyłam dla ogrodnika, dla jego miłości, poczucie bezpieczeństwa uzależniłam od niego – westchnęła. Nie zauważyła nawet, kiedy ogrodnik oddał się innym kwiatom. Trudno było jej znieść, że lilie zajęły jej miejsce . Nie mogła pojąć i zrozumieć, dlaczego ogrodnik nie kochał jej tak jak kiedyś. Mimo, że wciąż starała się być piękna, czuła zachwyt ludzi – czuła się maleńka, bezbronna i nieważna – bo nie zależało jej na innych.

Serce w czterech kawałkach

Sama już nie wiem,  co się dzieje.  Nie sądziłam, że moje serce jest tak wielkie,  by kochać ich aż tyle.

Cztery.  Dzisiaj zdałam sobie sprawę,  że moje serce podzieliło się na cztery. Jedna jego część od zawsze kochała ciepło.  Ciepło, blask i energię, którymi obdarza nas lato. Później do mojego serca wdarła się wiosna.  Urzekła je świeżością, radością i budzącym się życiem. Trzecia część zakochała się przed rokiem. Puch z nieba i mroźne uszczypnięcia, czerwone policzki. Nigdy nie sądziłam jednak,  że moje serce podbije też jesień.  Ona chyba też mnie nie lubiła,  bo zawsze powodowała u mnie depresję.  Dzisiaj jednak poczułam do niej wdzięczność. Powoli wdziera się do nas,  usypując kolorowe dywany pod naszymi stopami. Melancholia która kiedyś doprowadzała mnie do szału zanuciła mi do ucha spokojną melodię, i wtedy zrozumiałam.

Do wszystkiego trzeba dojrzeć.

Sówka pozdrawia Was cieplutko! :-*

Sówka kręciła z raperem

Witajcie!  ;)

Kolega przypomniał mi o czymś, co zrobiliśmy jakieś trzy lata temu. Połączyliśmy swoje siły i stworzyliśmy moje „pierwsze dziecko”, klip filmowy do jego kawałka. Wracam do tego z sentymentem, bo były to fajne czasy. Wszędzie biegałam z kamerą i po nocach montowałam filmy, zamiast uczyć się do matury :)

Wiem, że nie każdy przepada za taką muzyką, ale teksty Tomka naprawdę zasługują na uwagę. Pod klipem na youtube znajdziecie linki do jego blogów i więcej twórczości :)